Krajobraz bez mostu

Jak wiadomo, kilka tygodni temu zawalił się słynny Azure Window – najsłynniejszy most skalny na Malcie. Nie został z niego kamień na kamieniu i to dosłownie: cały wpadł do wody, a na skale, do której przylegał, pozostał jedynie jaśniejszy ślad. Fakt ten odbił się szerokim echem w świecie turystów i fotografów, a maltańskie władze nawet zastanawiały się nad pomysłem… odbudowy łuku (na szczęście go zaniechały).

Co straciliśmy? Jeden kadr. Owszem, fajny i eksploatowany na tysiąc sposobów, ale wciąż tylko jeden. W kraju, w którym takich kadrów można mieć na pęczki. Śmiem pokusić się o stwierdzenie, że w sąsiedztwie Azure Window można było robić ciekawsze ujęcia, w ogóle go pomijając. I nadal można. Zarówno Malta, jak i Gozo mają piękne wybrzeża, z licznymi zatokami, solniskami, wieżami obronnymi i szokująco wysokimi klifami. Wciąż warto tam jechać, szczególnie w marcu, kiedy cały archipelag tonie w kwiatach.

Powyżej zachód słońca na wybrzeżu Qrendi, jednym z najbardziej inspirujących na Malcie.

Opublikowano Aktualności | Skomentuj

Burza pod skalnym łukiem

Dzisiaj bardziej wiosennie (zaklinamy rzeczywistość). W ubiegłym roku byłem z grupą przyjaciół w Czeskiej Szwajcarii. Oczywistym punktem programu była Pravčická brána – największy skalny most na naszym kontynencie. Ta część Czeskiej Republiki kojarzy mi się z gwałtownymi zmianami pogody (zwykle bardzo fotogenicznymi), miałem więc nadzieję na jakąś akcję na niebie. Nie zawiodłem się – jak przywaliło to wszyscy próbowali uciekać do restauracji (a ta akurat o tej godzinie zamykała swoje podwoje) albo pod samą bramę. To mniej więcej spod niej powstało to zdjęcie. Miejsce było względnie bezpieczne i można było oddać się fotografowaniu szarżującej Natury. A po przejściu burzy wrócić do samochodu (godzina w dół) w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku…

Opublikowano Aktualności | 2 komentarze

Lofoty inaczej

Fotowyprawa na Lofoty była bardzo nietypowa. Wyruszyliśmy z mroźnej Warszawy za koło podbiegunowe, a tam przywitały nas dodatnie temperatury, zawalone chmurami niebo i deszcz zamiast śniegu. I tak było przez cały czas, a miejscowi próbowali dodać nam otuchy mówiąc: „ale macie pecha, w ubiegłym tygodniu było słonecznie i co noc zorze”. No cóż, trzeba grać jak przeciwnik pozwala. Ponoć im gorsza pogoda tym lepsze zdjęcia, więc robiliśmy swoje. I nie tylko my: fotografów było zatrzęsienie. Do tego stopnia, że każdy, kto nie wyglądał na miejscowego i nie miał statywu, wzbudzał podejrzenia.

Powyższe zdjęcie było ostatnim,  jakie zrobiłem  na tym wyjeździe. Użyłem w tym celu dwóch bardzo przydatnych szkiełek: filtra szarego redukującego światło o 10 stopni przysłony oraz filtra połówkowego szarego, którym przyciemniłem niebo o dalsze 3 stopnie. Dzięki temu mogłem wykonać pięciominutową ekspozycję, otrzymując obraz, jakiego oko nie zarejestruje. Do końca nie wiedziałem czy mi się uda: cały czas mrugała kontrolka rozładowanej baterii, a stres podnosił fakt, że wszyscy już wracali do autobusu (na godzinę przeze mnie ustaloną).

Na Lofoty wracamy dokładnie za rok. Bójcie się zorze 🙂

Opublikowano Aktualności | Skomentuj

U skrzydlatego wilka

Nie znam lepszego miejsca do fotografowania drzew, niż rogalińskie łęgi. Poskręcane ze starości dęby wyglądają tu jak baśniowe stwory, szczególnie w magicznym świetle przełamania dnia i nocy (albo nocy i dnia). Najbardziej odjechany przypomina skrzydlatego wilka (z długim pyskiem i uszami), wznoszącego skrzydła ku niebu. Widać go na powyższym zdjęciu i na końcu wpisu.

Podczas naszych fotograficznych warsztatów mieliśmy idealną pogodę – mroźno i słonecznie. Mi osobiście najbardziej podobało się światło tuż przed wschodem słońca, takie jak tu:

O zachodzie też było piękne,  szczególnie kiedy pojawiły się lekkie chmurki:

Dęby można fotografować na nieskończoną ilość sposobów. Na przykład z gałązkami na pierwszym planie i w wersji czarno-białej:

Podobnie jak dwa lata temu, zamówiłem wycieczkę do Browarów Wielkopolski. Fotografować można tu tylko w jednym miejscu, na szczęście najbardziej efektownym, czyli warzelni. Są tu wielkie miedziane kadzie w kształcie buddyjskich świątyń i rząd kraników, który stał się bezsprzecznym hitem…

… chociaż fotografowanie go nie należy do łatwych:

Nowością były odwiedziny w hangarze Średzkiej Kolei Powiatowej:

W takim miejscu jest zaskakująco wiele tematów, szczególnie jeśli ma się trochę szczęścia i akurat uruchomiona została kuźnia:

Ogólne plany, detale, silniki, „oldskulowe” tablice ostrzegające przed wypadkiem w pracy – to w środku, a na zewnątrz torowiska i wagony oświetlone zimowym słońcem. Do niektórych można było wchodzić i robić na przykład takie zdjęcia:

A na koniec klasyczny portret skrzydlatego wilka, oświetlonego niemal nierealnym światłem wczesnego słońca:

Opublikowano Aktualności | Skomentuj

Fotowyprawa Portugalia – maj 2017

Miło mi poinformować, że nasza fotowyprawa do Portugalii została już na sto procent potwierdzona przez biuro. To oznacza, że na pewno jedziemy. Nie oznacza to natomiast, że nie można się zapisywać. Kilka miejsc jeszcze zostało (stan na koniec stycznia). W Portugalii będziemy fotografować Lizbonę z takimi tramwajami jak powyżej i całym mnóstwem innych atrakcji. Zaprowadzę Was na najlepsze punkty widokowe o świcie i zmierzchu. Będziemy w Belém i w Sintrze. Będziemy też nad Atlantykiem, gdzie czekają nas dwa zachody słońca.

Eksploracja Lizbony i okolic zajmie nam kilka dni. Potem zapuścimy się w portugalski interior, z białymi miasteczkami (Óbidos), kamiennymi miasteczkami (Monsanto) i monumentalnymi, mrocznymi klasztorami (Tomar).

Zapisy tradycyjnie na stronie Klubu Podróży Horyzonty.

Opublikowano Aktualności | Skomentuj

Alpy za miedzą

Mówi się, że ze wszystkich alpejskich pasm najbliżej polskich granic leży austriacki Dachstein. Alpy Bawarskie są jednak niewiele dalej, a w szczególności grupa górska Berchtesgadener Land, wciśnięta między austriackie ziemie, tuż za Salzburgiem. To miejsce ma bardzo bogatą historię, od kopalń soli po rezydencję Hitlera. Ma też krajobrazy będące archetypem alpejskości: zielone łąki z krowami, urzekające jeziorka i potężne skaliste szczyty, przez większą część roku pokryte śniegiem. Najlepiej fotografować je jesienią, dlatego o tej porze zorganizowaliśmy fotowyprawę. Poniżej kilka kadrów z jesiennego Berchtesgadener Land.

Najbardziej znanym jeziorem w tej części Alp jest Königssee, tak wąskie i otoczone tak wysokimi górami, że nazywa się je fiordem:

Pływające po nim stateczki wycieczkowe docierają do widocznej powyżej osady Sankt Bartholomä, w październiku otoczonej przez kolorowy las:

Drugie z powyższych zdjęć składa się głównie z linii pionowych i ukośnych. Nawet ślad po samolocie dopasował się do struktury ściany Watzmanna.

Königssee to jedno z pocztówkowych miejsc w Berchtesgadener Land. Nie da się tego powiedzieć o innym jeziorku, Hintersee.

Podczas rekonesansu rok wcześniej robiłem w tym miejscu zdjęcia w samotności i byłem przekonany, że odkryłem je dla świata fotografii. Tym większe było moje zdziwienie kiedy pojawiłem się tu z naszą grupą, a nad jeziorem były już dwie inne rozkładające statywy. Na szczęście brzeg jest na tyle urozmaicony, że można znaleźć dobrą kompozycję bez ludzi w kadrze (i przy okazji załapać się na niezły zachód słońca):

W Berchtesgadener Land jest też kilka ciasnych, wilgotnych wąwozów, w których można podziwiać mikroskopijne kaskady wodne. Dwa poniższe zdjęcia to dwie filozofie fotografowania takich motywów. Pierwsze przedstawia ruch wody zamrożony krótkim czasem naświetlania (było ciemno, więc musiałem podnieść czułość do 6400):

Drugie wprost przeciwnie – naświetlanie trwało dwie sekundy, a woda została rozmyta:

Berchtesgadener Land to również mieszkający tu ludzie i ich dzieła, umiejętnie wkomponowane w krajobraz. Na zdjęciu otwierającym wpis znajduje się kościół w Maria Gern, a na poniższym – znany z puzzli kościółek w Ramsau:

Bawarskie wpisy jeszcze tu zagoszczą. Oprócz Berchtesgadener Land byliśmy też pod samym Zugspitze, czyli „dachem Niemiec” oraz przy słynnym „disnejowskim” zamku Neuschwanstein. I będziemy w październiku. Fotowyprawa do Bawarii już jest ogłoszona na stronie Horyzontów i chyba nawet jeszcze są miejsca (bo na Dolomity już nie ma). Warto się zapisać, bo będzie jeszcze więcej Alp!

Opublikowano Aktualności | Skomentuj

Wesołych Świąt :)

Wszystkim śledzącym moje blogowe poczynania życzę takich Świąt, jakie sobie wymarzą. Nie objadajcie się za dużo, a jak już się objecie to wyjdźcie na długi spacer, najlepiej z aparatem. Kto wie, co się przytrafi…

Powyżej portugalskie „choinki”. Może niewiele mają wspólnego z Bożym Narodzeniem, ale ich portugalskość jest jak najbardziej uzasadniona, bo oto na stronie Horyzontów ukazała się nasza pionierska fotowyprawa do krainy fado, azujelos i bacalhau. Zapraszam 🙂

Opublikowano Aktualności | Skomentuj

Wenecja po raz trzeci

wenecja

Na stronie Klubu Podróży Horyzonty właśnie pojawiła się fotowyprawa w Dolomity i do Wenecji. To już trzeci nasz wyjazd w te piękne strony. Zmodyfikowałem trochę program, dzięki czemu będziemy mieli jeden dzień więcej na fotografowanie weneckich zaułków. Takie były postulaty podczas poprzednich wyjazdów, więc voilà!

Kilkakrotnie będziemy odwiedzać Plac św. Marka i okolice – w tym o wschodzie słońca. To chyba jedyna pora dnia, kiedy jest tu prawie zupełnie pusto. Najlepsze światło przy gondolach i nikt nie wchodzi w kadr: tak wygląda raj fotografa 🙂

Na stronie Horyzontów można już się zapisywać. I warto zrobić to szybko, bo dwie poprzednie Wenecje rozeszły się jak rogale marcińskie w listopadowym Poznaniu.

Powyżej Santa Maria della Salute w wieczornym świetle. Mam przynajmniej kilkanaście podobnych kadrów i na każdym jest zupełnie inne światło. Ciekawe jakie będzie teraz…

Opublikowano Aktualności, FOTOWYPRAWY | Skomentuj

Old Man of… Quiraing

quiraing_skala-zmn2

Old Man of Storr jest powszechnie znany fotografom, podobnie jak góry Quiraing. Oba miejsca znajdują się na wyspie Skye, a nawet na tym samym półwyspie (Trotternish, dokładniej ujmując). Co prawda nie da się ich sfotografować razem (w każdym razie nie widziałem takiego zdjęcia), ale okazuje się, że góry Quiraing też mają swojego Old Mana.

Nasza fotowyprawa „Szkocja 2” dotarła w te strony przed świtem, w beznadziejnej pogodzie nie zwiastującej udanych kadrów. Na szczęście to ta część świata, gdzie aura potrafi zmienić się w ciągu kilkunastu minut. Niebo zaczęło się przecierać i wszyscy raźno ruszyliśmy fotografować. Ponieważ w najbardziej znanych punktach widokowych byłem już kilka razy, postanowiłem pójść dalej. Ścieżka wiodła wzdłuż obrywu, w jednym miejscu mijając ryzykowną do przekroczenia kaskadę. Kawałek za nią wypatrzyłem samotną iglicę, sterczącą na pionowej skale. Fajna, tylko jak tam wejść? Na szczęście za skałą znajdowało się trawiaste zbocze – też prawie pionowe, ale co tam. Jakoś się wdrapałem i stanąłem w pięknym miejscu, z igłą na pierwszym planie i górami w tle. Rozstawiłem statyw (prawie spadając z nim ze skały) i zrobiłem kilka zdjęć. Czegoś w nich brakowało. Słońca!

No to czekamy. Układ chmur dawał nadzieję, że w końcu zaświeci, tym bardziej, że co jakiś czasy snopy światła padały na góry w różnych miejscach. Wreszcie jest! Ciach? No nie bardzo, bo w tym samym momencie zaczął padać deszcz – tak przemyślnie, że krople spadały prosto na przednią soczewkę obiektywu. No to szmatka. Wyczyścić, pstryknąć, wyczyścić, pstryknąć… Prawdziwa ruletka: wyjdzie zdjęcie z kroplami czy bez?

W końcu wyszły takie i takie. To powyżej jest bez. Patrząc na nie trudno uwierzyć, że było robione w deszczu.

Jeżeli ktoś chce zrobić podobne zdjęcia, będzie miał okazję za rok – w listopadzie 2017 organizujemy fotowyprawę na samą wyspę Skye. Mówi się, że jest najbardziej fotogeniczna na świecie, więc będzie co tu robić…

A poniżej wspomniana ścieżka i jedna z naszych Fotografek w akcji:

quiraing-02

Opublikowano Aktualności | Skomentuj

Między jesienią a zimą

loch-leven-zmn

Tak było w Szkocji. Jeszcze żółte i czerwone liście, a już śnieżna posypka na najwyższych szczytach. Pogoda była… atlantycka, czyli dużo wilgoci i pędzące po niebie chmury, zapewniające dramatyczne niebo na zdjęciach. Słońce wychodziło często, a słońce o tej porze roku oznacza wspaniałe światło – i to nawet w środku dnia. Na fotowyprawach do Szkocji wyjątkowo łatwo jest zrobić dobre zdjęcia. Dlatego za rok tu wracamy, choć w nieco zmienionej formule. A kadry z tegorocznych plenerów jeszcze nie raz zagoszczą na okfoto.pl

Na zdjęciu powyżej jezioro w okolicach Glen Coe – jak widać, tutaj jeszcze rządziła jesień.

Opublikowano Aktualności | Skomentuj