Wycieczka nad jezioro

Czarnogóra ma wiele atrakcji – jedne bardziej znane, inne mniej. Do tych drugich z pewnością należy droga widokowa Vladimir–Virpazar, wiodąca wzdłuż południowych brzegów Jeziora Szkoderskiego. To nie jest trasa dla każdego kierowcy: wąska (czasami na jeden samochód) i setkami zakrętasów wymagających ciągłego kręcenia kółkiem jak w grach komputerowych. Już nią kiedyś jechałem i byłem ciekaw na ile od tego czasu zdziadziałem. Okazało się, że jedzie mi się tak świetnie jak wtedy, więc chyba nie aż tak bardzo…

Szosa prowadzi z wioski Vladimir na północ, wzdłuż albańskiej granicy. Przez cały czas wspina się na pasmo górskie Rumija. Przed rozpoczęciem podjazdu obejrzeliśmy jeszcze wiejski cmentarz muzułmański, z niepokojem obserwując czarne chmury nad górami, dokładnie w tym miejscu, w które się wybieraliśmy.

Tuż przed przełęczą było tak:

Przełęcz to niesamowity punkt widokowy, zaskakujący wszystkich: nagle w dole pojawia się największy śródlądowy akwen Półwyspu Bałkańskiego. Efekt wow murowany. A już na pewno kiedy burza tworzy na niebie i wodzie niesamowity spektakl świateł i cieni:

Skończyliśmy fotografować kiedy dosięgły nas pierwsze krople deszczu. Po chwili spadła ściana wody – na szczęście na samochód, w którym zdążyliśmy się schować.

Na Bałkanach potrafi czasem lać tydzień bez przerwy. Na szczęście to nie był ten tydzień. Po przejechaniu kilkudziesięciu kilometrów (w porywach do 40 km/h) burza została z tyłu i wróciło słońce:

A na koniec pojawiło się podeszczowe zjawisko optyczne:

Przygoda z jeziorem Szkoderskim skończyła się w Virpazarze. Stąd już głównymi drogami wróciliśmy na nocleg, zatrzymując się jeszcze na zachód słońca przy Svetim Stefanie. Ale tu już zupełnie inna opowieść…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *