Światło Północy

Tym razem nie będzie o zorzy, w każdym razie nie o zielonej. Północ to także bardziej konwencjonalne barwy, czasem tak nasycone, że trudno w to uwierzyć. Zimą słońce nigdy nie jest wysoko, a ukośne promienie pięknie wybarwiają krajobraz przez prawie cały dzień –  oczywiście kiedy świeci. A z tym bywa różnie: rok temu obdarzało nas swymi wdziękami bardzo skromnie (a i tak przywieźliśmy dużo fajnych zdjęć), teraz było znacznie lepiej.

Na Lofotach można polować na światło nie wychodząc z miejscowości:

Powyższe zdjęcie zrobiłem z szosy. Jadąc samochodem zobaczyliśmy co się święci i po zaparkowaniu w kupie śniegu zrobiliśmy szybką akcję. To poniżej to też miejscowość – ryby na żerdziach jeszcze się nie suszyły, dzięki czemu można było skomponować domek w ramce:

Czasami plaża w wiosce wygląda na położoną gdzieś na odludziu, szczególnie kiedy światło uwypukli to co trzeba, a niepożądane elementy zostają w cieniu:

I ta sama plaża. Latem miejscowi podobno się tu kąpią…

Jednak proporcje między dziełami Natury a rąk ludzkich są na Lofotach wyraźnie zaznaczone: od razu widać kto tu rządzi:

Wschody słońca urzekają barwami:

Ale sporo po wschodzie nadal jest całkiem dobrze:

W środku dnia też:

Magia wraca wieczorem. Czasami światło ledwo muśnie skałę:

Czasami walnie z grubej rury:

Zachód słońca nad morzem to klasyka również w Norwegii:

A po zachodzie robi się ciemniej i ciemniej…

Aż w końcu zrobi się czarno i na niebie pojawia się zielony tancerz (ale to już nie ten wpis).

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Światło Północy

  1. avatar Kasia pisze:

    Umarłam
    Wiem,ze nie jest to komentarz profesjonalny.Ale szczery przynajmniej.

  2. avatar Kasia pisze:

    Stało się.
    To odpowiedź z zaświatów..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *