Kategorie
Aktualności

Trzysta procent zorzy

Trzysta? Nie za dużo? No to policzmy. Zorze mieliśmy na każdej naszej fotoekspedycji (pierwsze sto procent). Zawsze trafiałem na aurorę na Senji (druga setka). A podczas właśnie zakończonej wyprawy do dyspozycji mieliśmy sześć nocy i zorza była… sześć razy. Bingo! Trzysta procent normy. Oczywiście zorza zorzy nierówna. Raz była to gruba zielona krecha na niebie, raz zobaczyła ją tylko jedna osoba, ale przez większość nocnych plenerów sporo się działo. Do tego stopnia, że zapominaliśmy o zimnie. Zresztą co to za zimno: od zera do minus kilku stopni i to w nocy. Prąd Zatokowy robi swoje i mocno ociepla wybrzeża północnej Norwegii.

Oczywiście to nie jest tak, że idziemy na plener i od razu świeci zielone światło (chociaż takie sytuacje mieliśmy i to całkiem często). Czasem trzeba poczekać. A jeżeli jest się w fajnym miejscu i do tego świeci Księżyc (od zawsze mówię, że to największy przyjaciel zorzowej fotografii) to można pofocić i bez zieleni.

Kategorie
Aktualności

U-boot w mglistej zatoce

Kanary dość jednoznacznie kojarzą się z plażowaniem, drinkowaniem, „olinkluziwem” i ogólnie beztroskimi wakacjami. Skojarzenia z rewelacyjnymi plenerami fotograficznymi są – o dziwo – raczej mało popularne – i bardzo dobrze, bo ma się je tylko dla siebie.

Gran Canaria to najbardziej urozmaicona wyspa archipelagu – można tu spędzić tydzień i każdego dnia fotografować coś innego: od kamienistych plaż i wydm wyglądających jak na pustyni, przez mikrokaniony, po monumentalne górskie panoramy.

Niedawno właśnie miałem przyjemność spędzić tu tydzień z grupą fotograficznych zapaleńców. Na ostatni plener ostatniego dnia wybrałem bardzo fajny punkt widokowy Mirador de Degollada. Kiedy podjeżdżaliśmy tu z Tejedy, światło może nie było at its best, ale mgiełki w tle coś tam rokowały:

Kategorie
Aktualności

Ostoja Daniela i jeleni

Prowadząc wyjazdy fotograficzne lubię – w miarę możliwości – wyjść czasem poza program i zrobić coś więcej. „W miarę możliwości” oznacza na przykład sytuację kiedy sam prowadzę pojazd i nie muszę negocjować z lokalnym kierowcą. Tak było ostatnio w Szkocji, gdzie miałem przyjemność pomykać „mafijnym” Fordem Tourneo po wąskich asfalcikach i ciasnych zakrętach („mafijność” polegała na tym, że siedzenia z tyłu były skierowane przodem do siebie i można było prowadzić szemrane negocjacje albo grać w pokera – co prawda na plecakach, bo stolika jednak nie było).

Kategorie
Aktualności

Noc z entem

Późne lato to tradycyjna zabawa z perseidami. Spadające meteory (i niebo w ogóle) najlepiej jest fotografować w jak największej ciemności i z czymś o wyraźnym kształcie na pierwszym planie. Czyli na przykład wśród dębów rogalińskich.

Tak też zrobiliśmy podczas naszego sierpniowego fotoweekendu. Do dyspozycji mieliśmy dwie noce. Pierwsza była humorzasto-chmurzasta, za to druga nie zawiodła.

Najpierw był zachód słońca, podczas którego z Warty wynurzył się krokodyl i podpełzł do dębów:

Kategorie
Aktualności

Alpy za miedzą

Chcesz wybrać się w Alpy, a nie masz ochoty długo kręcić kółkiem? Jedź w Dachstein – to raptem dwie godziny jazdy na południowy zachód od czeskiej granicy. Znajdziesz tu prawie trzytysięczne szczyty, lodowiec z prawdziwego zdarzenia, gigantyczne jaskinie, dziki płaskowyż, na który nie zapuszczają się nawet lokalni przewodnicy i oczywiście mnóstwo pięknych widoków. Właśnie dla tych ostatnich tam przyjechaliśmy. Podczas naszej „dwualpejskiej” fotowyprawy (Dolomity plus Dachstein) austriackie pasmo było tym drugim – dotarliśmy tu więc od południa.

Żeby urozmaicić przejazd, wymyśliłem, że możemy pokonać słynną Grossglockner Hochalpenstrasse. Nasz bus dzielnie przemierzał górskie serpentyny, łapiąc „oddech” na postojach, na których podziwialiśmy wspaniałe widoki.

Kategorie
Aktualności

Czeskie stożki

Najpierw bywałem tu w czasach „przedfotograficznych”. Napisałem Praktyczny Przewodnik Pascala po Czechach i co dwa lata go aktualizowałem. Wiązało się to z koniecznością objechania całego kraju i sprawdzenia, czy wszystko stoi na swoim miejscu. Całkiem przyjemną koniecznością, trzeba powiedzieć.

Już za pierwszym razem wszedłem na górę Říp, która – co ciekawe – wiąże się z legendą o Lechu, Czechu i Rusie. Z punktu widokowego pod szczytem dostrzegłem na horyzoncie intrygującą trójkątną górę, a na niej dwie wieże. Zszedłem do knajpy trochę niżej (nad drzwiami miała napis, że Říp jest tym dla Czechów, czym dla muzułmanów Mekka). Zagadnięty w temacie właściciel poinformował mnie, że są to ruiny zamku Házmburk. Nic mi to nie mówiło, ale nazwę zapamiętałem. Dwa dni później już tam byłem, a zamek pojawił się w aktualizacji przewodnika…

Kategorie
Aktualności

Nowe Okfoto

Drodzy Czytelnicy. Panta rhei kai ouden menei, więc Okfoto też rhei i właśnie zmieniło swoje oblicze. Jak „witacz” ustawiłem zdjęcie, które niektórzy z Was też mają w swoim portfolio, a jeśli nie mają to na pewno będą mieli okazję takie zrobić w moim towarzystwie. To Mur Bezingi – ponoć najtrudniejszy wysokogórski trawers w Europie, kulminujący Szcharą (5193 m n.p.m.) – najwyższym szczytem Gruzji. Pasmo to oczywiście Wielki Kaukaz, który fotografowaliśmy już trzy razy podczas naszych gruzińskich fotowypraw.

Przy okazji dodam, że właśnie jestem w trakcie pisania książki o górach świata, która niedługo ukaże się w księgarniach. Kaukaz oczywiście też tam będzie.

Kategorie
Aktualności

Kraj pięknych ludzi

Etiopia ma mnóstwo zabytków z pierwszej półki: kościoły w skalnych dziurach, zamki wyglądające jak romańskie (chociaż o wiele młodsze), najcenniejsze freski w Afryce, czy klasztory schowane na końcu świata.

Kategorie
Aktualności

Wyprawy w 2020 r.

Jeżeli ktoś w przyszłym roku chciałby wybrać się na fotograficzną wyprawę, a jeszcze nie wie kiedy i dokąd, radzę przeczytać poniższy artykuł. My już wiemy! Poniżej małe streszczenie. Zapraszam do lektury. Będzie się działo!