Kategorie
Aktualności

Azjatycka Arizona

Wracamy do Kazachstanu, a dokładniej – do Parku Narodowego Ałtyn Emel. Po Śpiewającej Wydmie przyszedł czas na kolejną atrakcję, masyw Aktau. Skoro świt opuściliśmy wygodny hotelik i ruszyliśmy terenówką po krętej drodze-ścieżce po czymś co wyglądało jak forma przejściowa między sawanną a pustynią. Miejscowi byli w tak dobrym humorze, że dali mi poprowadzić (o tej porze żadne antylopy nie ćwiczyły rzucania się pod koła pojazdu).

Aktau to niesamowity mix kolorów i kształtów zaczarowanych w kamieniu. Już z daleka wyglądało to obiecująco:

„Droga” prowadzi do samych skał:

Ale bez przesady…

Dalej trzeba iść (na szczęście to przyjemny spacerek):

Faktury skał robią niesamowite wrażenie:

Na niektóre można wejść (też łatwo), żeby uzyskać inną perspektywę:

Gdzieniegdzie pojawia się osamotniony eksponat przyrody ożywionej:

A z samej góry najlepiej można ocenić odjechane kolory i kształty skał:

Po nasyceniu oczu i kart pamięci westernowymi krajobrazami Aktau wróciliśmy na pyszny obiad (ach te naturalne produkty…), a potem ruszyliśmy dalej w głąb olbrzymiego Kazachstanu. Ciąg dalszy oczywiście nastąpi…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


CAPTCHA Image
Reload Image

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.