Kategorie
Aktualności

Lovely, Asian, Original, Sunny…

Dzisiaj kilka słów o Laosie, śródlądowym kraju na Półwyspie Indochińskim (ta „śródlądowość” to ewenement – wszystkie inne państwa regionu mają dostęp do morza).

Kategorie
Aktualności

Spotkanie na krawędzi

Na łęgi rogalińskie jeździ się fotografować dęby (albo po prostu wśród nich spacerować). Podczas niedawnego pleneru światło generalnie dopisywało – może z wyjątkiem ostatniego poranka, który był dość mdły.

Kategorie
Aktualności

Europejska Antylopa

Kanion Antylopy – a w zasadzie dwa – to jedna z największych (choć nie obszarowo) atrakcji fotograficznych Stanów Zjednoczonych. Jeśli jednak ktoś nie chce wybierać się za ocean, może znaleźć jego odpowiednik… na oceanie.

Kategorie
Aktualności

Werbujemy do bandy ;)

Uwaga!!! Wyjęty spod prawa James Dalton ogłasza nabór do bandy wyruszającej na podbój Dzikiego Zachodu. Tylko dla największych śmiałków! Będziemy napadać na dyliżanse, strzelać się z ludźmi szeryfa, urządzać pojedynki rewolwerowców i jeździć na bizonach… No dobra, może z niektórych punktów programu zrezygnujemy, ale na pewno nie odpuścimy robienia zdjęć. Co więcej, zrobimy lepsze niż wszystkie bandziory Dzikiego Zachodu razem wzięte 😉

Zapisy do bandy (tutaj) już trwają. Warto się pospieszyć, bo Dalton zabiera ze sobą tylko nielicznych…

Kategorie
Aktualności

Weekend z dębami

Zapraszam na kolejną już edycję fotograficznych warsztatów w Rogalińskim Parku Krajobrazowym. Wiekowe, rosochate dęby na nadwarciańskich łęgach wyglądają jak przybysze z innych światów. A już na pewno z innych czasów – najstarsze pamiętają bitwę pod Grunwaldem. Świetnie się je fotografuje o każdej porze roku: na przykład zimą można liczyć na krystaliczne, „północne” światło, a przy odrobinie szczęście – na magiczny mroźny poranek, ze słońcem wynurzającym się nad pomarańczową mgłą.

Kategorie
Aktualności

Jordańskie łuki

Listopad to świetna pora na odwiedzenie Jordanii. Oczywiście jeżeli jest się fotografem – fotografowie lubią zmienną pogodę i zimne poranki, bo wtedy najwięcej się dzieje i jest najlepsze światło. Zresztą dla plażowiczów to też dobra pora: temperatury nad Morzem Martwym są jak u nas latem.

Dziś mały przekrój jordańskich krajobrazów, z klamrą kompozycyjną w postaci łuku (albo łukiem w postaci klamry, jak kto woli).

Kategorie
Aktualności

W krainie uśmiechu

Podczas fotograficznej podróży na Daleki Wschód odwiedziliśmy głównie Kambodżę i Laos. Dzisiaj trochę kadrów z tej pierwszej – na Laos jeszcze przyjdzie czas.

Dotarliśmy tu z Bangkoku, dokąd najłatwiej dolecieć z Europy. Było trochę czasu na eksplorację miasta, a wieczorne oberwanie chmury przypomniało nam, że tropikalny monsun jeszcze się nie skończył:

Kategorie
Aktualności

S jak Skye

Fotografując krajobraz warto patrzeć na chmury. Czasami trudno nie patrzeć – na przykład kiedy robią się krwistoczerwone o wschodzie słońca albo pomarańczowe o zachodzie (albo odwrotnie). Niekiedy przybierają nietypową formę, zaskakująco pasującą do tematu zdjęcia. Na taką trafiłem rok temu w Sligachan, w samym sercu wyspy Skye. Fotografowałem akurat rzeczny wywijas w kształcie litery “S”, kiedy zobaczyłem, że chmura nad nim układa się w taki sam kształt. Szybko zrobiłem powyższe zdjęcie, a potem drugie takie samo, na wszelki wypadek. Kilka sekund później  było już po wszystkim – chmura rozjechała się w bezkształtną “barbapapę”, a po podwójnym “S” zostało tylko wspomnienie…

Następna wyprawa na Skye już w listopadzie. Można się jeszcze zapisywać na stronie Horyzontów.

 

Kategorie
Aktualności

Pogawędka z mnichem

Wróciliśmy z fotoekspedycji do Indochin. Robiliśmy zdjęcia w Tajlandii, Kambodży i Laosie. Były i duże miasta, i największe świątynie na świecie, i niesamowita przyroda. Wszystkiego po trochu, dla smaku. Niedługo fotograficzna relacja z tej podróży, a tymczasem “singiel” spod słynnego Angkor Wat. Na fotografowanie tego świętego miejsca Khmerów przeznaczyliśmy cały dzień. Spacerując w oczekiwaniu światła i poszukiwaniu kadrów natknęliśmy się  na grupkę odpoczywających mnichów. Jeden do mnie zagadał i na miłej konwersacji minęło dobre pół godziny. W końcu postanowiliśmy uczcić nasze spotkanie wspólnym zdjęciem. Efekt widoczny powyżej. Takie chwile nadają podróży zupełnie inny wymiar – podróżujemy w dużej mierze po to, żeby spotykać innych ludzi. Chciałbym żeby kiedyś mieszkańcy Kambodży też mogli przyjeżdżać do Polski i ucinać sobie pogawędki z tubylcami…

Kategorie
Aktualności

Fotograficzny rajd po Armenii

Niedawno wróciłem z fotowyprawy na Zakaukazie. Odwiedziliśmy Gruzję i Armenię. Gruzja gościła już na okfoto kilka razy, w tym wpisie skupię się więc na Armenii. Kraj jest mało znany wśród fotografów, co nie zmienia faktu, że warto tu zajrzeć.

Coś dla siebie znajdą miłośnicy klasztorów – jest ich bardzo dużo (według niektórych nawet za dużo). Urzekają surowymi, prastarymi murami, zwykle o dobrych kilkaset lat starszymi od zabytków w naszej części świata. Mają bardzo skomplikowane rozplanowanie przestrzenne i można się w nich zgubić (co jest raczej przyjemne, bo w ten sposób odkrywa się nowe zakamarki). I – co ważne – nikt nie ma nic przeciwko fotografom. Poniżej scenki z kilku ormiańskich klasztorów:

Specjalność Armenii to chaczkary, czyli misternie rzeźbione stele z krzyżami – nagrobne lub upamiętniające jakieś wydarzenie:

Jeszcze jeden atut klasztorów to fakt, że większość z nich zbudowano w pięknych miejscach:

Najbardziej znany pod tym względem jest Chor Wirap (powyżej), dla którego majestatyczne tło stanowi sam Ararat. Górę można też fotografować z ruin katedry Zwartnoc, jeśli załatwi się wstęp przed wschodem słońca, tak jak ja to zrobiłem:

Mniejszym bratem biblijnego wulkanu jest Mały Ararat, którego wierzchołek stanowi dogodny wskaźnik dla lokalnych winiarzy (kiedy przyprószy go pierwszy śnieg, należy zacząć zbiory winogron):

Ararat leży dziś poza granicami Armenii, a najwyższym szczytem kraju jest często kryjący się w chmurach Aragac. Na jego zboczach wznoszą się posępne ruiny zamku Amberd:

Bliżej Erywania, na trasie do klasztoru Geghard, można znaleźć ciekawe, „piszczałkowe” formacje skalne, zwane Kamienną Symfonią:

Warto też odwiedzić wschodnią Armenię, chociaż to już dłuższa podróż. Niemal na obrzeżach Górskiego Karabachu znajduje się opuszczona wioska Chndzoresk, której mieszkańcy żyli w pieczarach wydłubanych w miękkiej skale, niczym w tureckiej Kapadocji. Opuszczono ją zaledwie kilkadziesiąt lat temu. Dziś można tu dojść po efektownie przerzuconym nad kanionem wiszącym moście:

A eksploracja samych pieczar to nie lada frajda:

W tej części Armenii jest też kamienny krąg Zorac Karer, uformowany w czasach prehistorycznych (do końca nie wiadomo w jakim celu). Fajnie się go fotografuje pod wieczór:

I nocą, kiedy kamienie stanowią świetny pierwszy plan dla Drogi Mlecznej:

Tyle Armenii. Jutro ruszam z grupą fotograficznych zapaleńców do Tajlandii, Kambodży i Laosu. Tam też będzie pięknie…

Kategorie
Aktualności

Czarne chmury nad plażą, czyli pewien plener na Łotwie

Wybrzeże Bałtyku kojarzy nam się z kilometrami białawego piasku i wydmami z tyłu. Na wczasy super, na zdjęcia – trochę monotonnie. Jednak nie wszędzie tak jest. Na przykład taka Łotwa: „nasze” plaże też tu są, ale nie tylko. Jest wybrzeże usiane owalnymi, zielonymi kamieniami. Są kamienne łachy jak w Norwegii albo Anglii. Są też piaskowcowe jaskinie o zabarwieniu skał z jordańskiej Petry i sterczące nad nimi dramatycznie drzewa. W takim miejscu pojawiłem się przed zachodem słońca. Niebo było średnie, więc zanurzyłem się w jedną z grot:

Fajnie w środku i fajne okienka na zewnątrz:

Kiedy wyszedłem z powrotem, niebo się zmieniło. Nadciągał potężny front atmosferyczny. Nieliczni spacerowicze szybko dali dyla (bardzo rozsądnie):

A duży fotograf z trochę mniejszym fotografem (czyli ja z synem) zabrali się za uwiecznianie pięknego spektaklu:

A potem biegiem rzucili się do ucieczki, dzięki czemu deszcz zmoczył ich tylko trochę… 😉

Kategorie
Aktualności

Kambodża i Laos dla fotografów

Z przyjemnością ogłaszam, że fotoekspedycja Indochiny w obiektywie jest już potwierdzona. Jeżeli ktoś ma ochotę wziąć udział to serdecznie zapraszam – kilka dni temu było jeszcze parę miejsc. Wyjazd przeznaczony jest dla miłośników fotografowania, którzy lubią przygodę i dalekie podróże. Jak nasze inne wyprawy, podporządkowany jest zdjęciom. Oznacza to, że w porze najlepszego światła – czyli o wschodzie i zachodzie słońca – będziemy odwiedzać najbardziej malownicze miejsca.

„Jazda obowiązkowa” to słynny Angkor – największy kompleks świątynny na świecie. Spędzimy tu aż trzy dni, bo jest tego wart. Odwiedzimy potężny Angkor Wat, który można sfotografować na różne sposoby, niekoniecznie tak jak wszyscy:

W Bajonie zagłębimy się między kamienne twarze Buddy, w milczeniu przyglądające się turystom i pielgrzymom:

Będziemy podziwiać niezwykle misterne i kunsztowne rzeźbienia…

… oraz zmysłowe devady i apsary:

W tej części świata nie może zabraknąć mnichów w pomarańczowych szatach:

Przy czym niektórzy mogą nieoczekiwanie przypuścić kontratak…

Daleki Wschód to również olśniewające widoki, na przykład te w okolicach laotańskiego Vang Vieng:

Powyższe zdjęcie zachodu słońca zrobiłem… na balkonie mojego hotelowego pokoju. W tym roku oczywiście też tu śpimy.

Nie zabraknie wodospadów:

Będziemy pływać stateczkami i łodziami:

Jeździć po lokalnych drogach (choć niekoniecznie motorowerami):

Fotografować ciekawe detale nad Mekongiem i w górach:

I szukać niebanalnych ujęć strzelistych stup:

Indochiny to również uprzejmi ludzie, zwykle nie mający nic przeciwko pozowaniu do zdjęć:

A jak ktoś znudzi się fotografowaniem (choć trudno to sobie wyobrazić), zawsze może znaleźć dogodne miejsce na drzemkę:

Więcej zdjęć w galerii: z Kambodży i z Laosu.

Kambodża, Laos (i kawałek Tajlandii) już w październiku. A co jeszcze tej jesieni? Na fotowyprawy do Gruzji & Armenii oraz do Jordanii miejsc już nie ma. Można się za to jeszcze zapisywać na fotowyprawę do Andaluzji (te białe miasteczka nad przepaściami, wiatraki na wzgórzach i bajkowa Alhambra…) oraz na fotowyprawę na wyspę Skye, gdzie dzikie i surowe pejzaże wprawiają w zachwyt każdego bez wyjątku, a zdjęcia robią się prawie same.