Pierwszy raz zobaczyłem to miejsce na targach turystycznych jakieś dwie dekady temu. To było jeszcze przed AI, więc musiałem uwierzyć w to, co widzę: kazachskie foldery ze zdjęciami płaskowyżu wyglądającego jak z innej planety. Potem kilka razy byłem w Kazachstanie, ale nie miałem okazji tu dotrzeć. Dopiero teraz się udało.
Żeby nie było idealnie, dzień przed wyruszeniem w trasę złamałem palec u nogi (chciałbym napisać, że podczas wspinaczki na niedostępny punkt widokowy, ale to było o łóżko w pokoju hotelowym). Ale nic to – dokuśtykałem wszędzie gdzie chciałem. Podczas kilkudniowej eksploracji Mangystau okazało się, że rzeczywistość przerosła wszelkie oczekiwania. Nie ma rady: trzeba zrobić fotowyprawę 🙂
Dziękuję mojej Ani za wspólną eksplorację oraz lokalnemu kontrahentami za jej umożliwienie.
A póki co, kilka fotek z tego niesamowitego miejsca.

–

–

–

–

–

