Kategorie
Aktualności

Grzęda smutnego Beduina

– Mam fajne miejsce na zachód słońca! – oznajmił Beduin wożący naszą grupę fotografów po pustyni Wadi Rum. No cóż, ja też miałem, ale dojechaliśmy tu dość wcześnie i już zaczynaliśmy się nudzić. Postanowiłem mu zaufać i zarządziłem zbiórkę przy dżipach o tej i o tej. Tuż przed odjazdem zauważyłem, że Beduin chodzi dziwnie markotny. Zapytałem lokalnego przewodnika co się dzieje, a ten po chwili wyciągnął z niego, że się boi, że nie spodoba mi się jego miejscówka. Stary nie pękaj! Jedziemy!

Miejscówką okazała się być grzęda skalna u stóp pionowej ściany, z rozległym widokiem dokładnie na zachód. Idealnie! Można tu było kadrować na różne sposoby, a nawet złożyć ciekawą panoramę. Kadr powyżej to coś względnie szerokiego – jak widać słońce zaszło dokładnie tam, gdzie powinno. Fotografowie byli zadowoleni, a Beduin przestał się martwić. Same plusy 🙂

Kategorie
Aktualności

Trzysta procent zorzy

Trzysta? Nie za dużo? No to policzmy. Zorze mieliśmy na każdej naszej fotoekspedycji (pierwsze sto procent). Zawsze trafiałem na aurorę na Senji (druga setka). A podczas właśnie zakończonej wyprawy do dyspozycji mieliśmy sześć nocy i zorza była… sześć razy. Bingo! Trzysta procent normy. Oczywiście zorza zorzy nierówna. Raz była to gruba zielona krecha na niebie, raz zobaczyła ją tylko jedna osoba, ale przez większość nocnych plenerów sporo się działo. Do tego stopnia, że zapominaliśmy o zimnie. Zresztą co to za zimno: od zera do minus kilku stopni i to w nocy. Prąd Zatokowy robi swoje i mocno ociepla wybrzeża północnej Norwegii.

Oczywiście to nie jest tak, że idziemy na plener i od razu świeci zielone światło (chociaż takie sytuacje mieliśmy i to całkiem często). Czasem trzeba poczekać. A jeżeli jest się w fajnym miejscu i do tego świeci Księżyc (od zawsze mówię, że to największy przyjaciel zorzowej fotografii) to można pofocić i bez zieleni.

Kategorie
Aktualności

Wiosna w Jordanii

Juz w marcu jedziemy do “Szwajcarii Bliskiego Wschodu”. Jeżeli masz ochotę to zapraszam – są jeszcze miejsca, a zapisać można się tu. Przed naszymi obiektywami otworzy się niezwykła Petra – starożytne miasto wykute w różowawej skale. Spędzimy tu na tyle dużo czasu, że każdy będzie mógł spokojnie oddać się swojej ulubionej czynności, czyli fotografowaniu. Równie nieśpiesznie będziemy poznawać tajemnice Wadi Rum, uważanej za najpiękniejszą pustynię na świecie. Jako że jest to wyprawa fotograficzna, będziemy odwiedzać najpiękniejsze miejsca w porze najlepszego światła, czyli o wschodzie i zachodzie słońca. Fotografowanie jest wtedy znacznie trudniejsze niż w środku dnia, ale nie ma obaw: ze wszystkim sobie poradzisz, a ja Ci w tym pomogę. Zapraszam serdecznie 🙂

Kategorie
Aktualności

Z okazji Świąt

Moi Drodzy,

życzę Wam ZDROWIA, ZDROWIA i jeszcze raz ZDROWIA.

A także bezpieczeństwa i normalności. Nie dajmy się zagrożeniom, które czyhają na nas z różnych stron. Nawet z najgłębszego cienia można w końcu dojrzeć Światło.

Kategorie
Aktualności

U-boot w mglistej zatoce

Kanary dość jednoznacznie kojarzą się z plażowaniem, drinkowaniem, „olinkluziwem” i ogólnie beztroskimi wakacjami. Skojarzenia z rewelacyjnymi plenerami fotograficznymi są – o dziwo – raczej mało popularne – i bardzo dobrze, bo ma się je tylko dla siebie.

Gran Canaria to najbardziej urozmaicona wyspa archipelagu – można tu spędzić tydzień i każdego dnia fotografować coś innego: od kamienistych plaż i wydm wyglądających jak na pustyni, przez mikrokaniony, po monumentalne górskie panoramy.

Niedawno właśnie miałem przyjemność spędzić tu tydzień z grupą fotograficznych zapaleńców. Na ostatni plener ostatniego dnia wybrałem bardzo fajny punkt widokowy Mirador de Degollada. Kiedy podjeżdżaliśmy tu z Tejedy, światło może nie było at its best, ale mgiełki w tle coś tam rokowały:

Kategorie
Aktualności

Przebłysk nad Bledem

Jezioro Bled to ikona słoweńskiego krajobrazu, takie tamtejsze Morskie Oko. I podobnie jak Morskie Oko, można je fotografować z różnych miejsc. Niektóre położone są wysoko w górach i trzeba się trochę nagimnastykować (głównie za kółkiem) żeby tam dotrzeć. Z takiego właśnie miejsca powstało powyższe zdjęcie. Jak widać „słoneczna strona Alp” nie zawsze jest słoneczna, ale w tym przypadku taka pogoda była atutem. Przewalające się nad górami ciężkie chmury na pewno miały w sobie więcej dynamiki niż błękitne niebo, które kojarzy się zwykle z południową Europą. Wisienką na torcie stały się słoneczne lasery, które na chwilę wystrzeliły na horyzoncie. I tak powstało całkiem przyjemne zdjęcie Bledu, na którym Bled ledwo co widać 🙂

Kategorie
Aktualności

Ostoja Daniela i jeleni

Prowadząc wyjazdy fotograficzne lubię – w miarę możliwości – wyjść czasem poza program i zrobić coś więcej. „W miarę możliwości” oznacza na przykład sytuację kiedy sam prowadzę pojazd i nie muszę negocjować z lokalnym kierowcą. Tak było ostatnio w Szkocji, gdzie miałem przyjemność pomykać „mafijnym” Fordem Tourneo po wąskich asfalcikach i ciasnych zakrętach („mafijność” polegała na tym, że siedzenia z tyłu były skierowane przodem do siebie i można było prowadzić szemrane negocjacje albo grać w pokera – co prawda na plecakach, bo stolika jednak nie było).

Kategorie
Aktualności

A może by tak… uciec na pola?

Cywilizacja, agresja, ryczące maszyny, krzyczący ludzie, wirusy, polityka, chroniczne zmęczenie… Przypuszczam, że każdy może dopisać kilka swoich podpunktów do tej listy.

Proponuję antidotum: przejdźmy się po morawskich polach. Cisza, spokój, dalekie i spokojne pejzaże, sarny ścigające się z zającami, przyroda harmonijnie współistniejąca z człowiekiem.

Pierwszy weekend września (i jego okolice) spędziliśmy w gronie fotografów w takich urokliwościach. Poniżej kilka kadrów z tego wyjątkowego regionu:

Kategorie
Aktualności

Alpy za miedzą

Chcesz wybrać się w Alpy, a nie masz ochoty długo kręcić kółkiem? Jedź w Dachstein – to raptem dwie godziny jazdy na południowy zachód od czeskiej granicy. Znajdziesz tu prawie trzytysięczne szczyty, lodowiec z prawdziwego zdarzenia, gigantyczne jaskinie, dziki płaskowyż, na który nie zapuszczają się nawet lokalni przewodnicy i oczywiście mnóstwo pięknych widoków. Właśnie dla tych ostatnich tam przyjechaliśmy. Podczas naszej „dwualpejskiej” fotowyprawy (Dolomity plus Dachstein) austriackie pasmo było tym drugim – dotarliśmy tu więc od południa.

Żeby urozmaicić przejazd, wymyśliłem, że możemy pokonać słynną Grossglockner Hochalpenstrasse. Nasz bus dzielnie przemierzał górskie serpentyny, łapiąc „oddech” na postojach, na których podziwialiśmy wspaniałe widoki.

Kategorie
Aktualności

Wiosna w Dolomitach

W czerwcu miałem przyjemność poprowadzić fotograficzną wyprawę w Dolomity i Dachstein. Dwa alpejskie pasma na jednym wyjeździe – to było coś. Wcześniej jak jeździliśmy w Dolomity to w pakiecie z Wenecją, a jak w Dachstein – z Salzburgiem. A teraz – same góry. Chciałoby się powiedzieć – samo gęste. Niby czerwiec to już żadna wiosna, ale na wysokościach, na jakich byliśmy, lato przychodzi później.

Ta pora roku ma swoją specyfikę. Żeby zdążyć na wschód słońca, trzeba wstawać przed 4.00. A prognozy były takie, że na prawie każdy wschód trzeba było się zwlekać (to oczywiście dobrze, bo w górach z pogodą bywa różnie). No ale jak chce się mieć ciekawe zdjęcia to nie ma zmiłuj.

Kategorie
Aktualności

Nowe Okfoto

Drodzy Czytelnicy. Panta rhei kai ouden menei, więc Okfoto też rhei i właśnie zmieniło swoje oblicze. Jak „witacz” ustawiłem zdjęcie, które niektórzy z Was też mają w swoim portfolio, a jeśli nie mają to na pewno będą mieli okazję takie zrobić w moim towarzystwie. To Mur Bezingi – ponoć najtrudniejszy wysokogórski trawers w Europie, kulminujący Szcharą (5193 m n.p.m.) – najwyższym szczytem Gruzji. Pasmo to oczywiście Wielki Kaukaz, który fotografowaliśmy już trzy razy podczas naszych gruzińskich fotowypraw.

Przy okazji dodam, że właśnie jestem w trakcie pisania książki o górach świata, która niedługo ukaże się w księgarniach. Kaukaz oczywiście też tam będzie.

Kategorie
Aktualności

Zamek nad Dunajem

Austria znowu się zamknęła, więc otwórzmy ją sobie chociaż zdjęciami. Zapraszam Cię dzisiaj na mały fotospacer po Wachau – pięknym odcinku doliny Dunaju, niecałe sto kilometrów na zachód od Wiednia. To region zamków, wina i pięknych widoków. Z jednej strony zamyka go urokliwe miasteczko Krems an der Donau (na liście UNESCO), z drugiej – słynny klasztor Melk. W samym Wachau za najbardziej malowniczą uchodzi miejscowość Durnstein, ja jednak chciałbym się skupić na niedalekim Spitz: pięknie położonej osadzie będącej kwintesencją regionu. Ma imponująco długą historię: najstarsze wymieniające ją dokumenty pochodzą z 830 r.