Kategorie
Aktualności

Południowa strona Alp

Nie, wcale nie chodzi o Słowenię. We Francji też jest ładnie. Kiedy jedzie się do Prowansji, można wybrać nudną drogę autostradami albo bardziej ambitną – przez Alpy. My wybraliśmy ten drugi wariant. Po minięciu wszystkich „szamoniksów” i „montblanków” dojechaliśmy w Alpy Delfinackie. To piękne pasmo jest zauważalnie niższe od swoich północnych sąsiadów, ale i tak przekracza magiczną „czwórkę” (najwyższy szczyt, Barre des Écrins, osiąga 4102 m n.p.m.).

Ponieważ jednak nie zawsze najwyższe oznacza najpiękniejsze, fotograficznie skupiliśmy się na nieco mniejszym masywie, Aiguilles d’Arves. Składa się nań kilka piramid, z których najwyższa wyrasta na całkiem przyzwoite 3514 m n.p.m.

Kategorie
Aktualności

Z wizytą u gladiatora

Toskańskie pejzaże dawniej uwieczniali malarze, a dzisiaj fotografowie (choć tych pierwszych nadal można tu spotkać). W tyle nie chcieli zostać filmowcy, którzy również popełnili tu sporo dzieł. Do bardziej znanych należy Gladiator Ridleya Scotta (2000 r.). Kręcono go w kilku miejscach, a najbardziej znane jest to, w którym gladiator już… nie żyje. Po śmierci trafia do czegoś w rodzaju nieba, gdzie przez pola wędruje ku swoim najbliższym. I właśnie o te pola chodzi. Wysadzana (dość skromnie w tym przypadku) cyprysami droga wije się ku zabudowaniom, a dzięki pagórkowatej okolicy można znaleźć sporo miejsc do jej fotografowania.

Kategorie
Aktualności

Grzęda smutnego Beduina

– Mam fajne miejsce na zachód słońca! – oznajmił Beduin wożący naszą grupę fotografów po pustyni Wadi Rum. No cóż, ja też miałem, ale dojechaliśmy tu dość wcześnie i już zaczynaliśmy się nudzić. Postanowiłem mu zaufać i zarządziłem zbiórkę przy dżipach o tej i o tej. Tuż przed odjazdem zauważyłem, że Beduin chodzi dziwnie markotny. Zapytałem lokalnego przewodnika co się dzieje, a ten po chwili wyciągnął z niego, że się boi, że nie spodoba mi się jego miejscówka. Stary nie pękaj! Jedziemy!

Miejscówką okazała się być grzęda skalna u stóp pionowej ściany, z rozległym widokiem dokładnie na zachód. Idealnie! Można tu było kadrować na różne sposoby, a nawet złożyć ciekawą panoramę. Kadr powyżej to coś względnie szerokiego – jak widać słońce zaszło dokładnie tam, gdzie powinno. Fotografowie byli zadowoleni, a Beduin przestał się martwić. Same plusy 🙂

Kategorie
Aktualności

Trzysta procent zorzy

Trzysta? Nie za dużo? No to policzmy. Zorze mieliśmy na każdej naszej fotoekspedycji (pierwsze sto procent). Zawsze trafiałem na aurorę na Senji (druga setka). A podczas właśnie zakończonej wyprawy do dyspozycji mieliśmy sześć nocy i zorza była… sześć razy. Bingo! Trzysta procent normy. Oczywiście zorza zorzy nierówna. Raz była to gruba zielona krecha na niebie, raz zobaczyła ją tylko jedna osoba, ale przez większość nocnych plenerów sporo się działo. Do tego stopnia, że zapominaliśmy o zimnie. Zresztą co to za zimno: od zera do minus kilku stopni i to w nocy. Prąd Zatokowy robi swoje i mocno ociepla wybrzeża północnej Norwegii.

Oczywiście to nie jest tak, że idziemy na plener i od razu świeci zielone światło (chociaż takie sytuacje mieliśmy i to całkiem często). Czasem trzeba poczekać. A jeżeli jest się w fajnym miejscu i do tego świeci Księżyc (od zawsze mówię, że to największy przyjaciel zorzowej fotografii) to można pofocić i bez zieleni.

Kategorie
Aktualności

Wiosna w Jordanii

Juz w marcu jedziemy do “Szwajcarii Bliskiego Wschodu”. Jeżeli masz ochotę to zapraszam – są jeszcze miejsca, a zapisać można się tu. Przed naszymi obiektywami otworzy się niezwykła Petra – starożytne miasto wykute w różowawej skale. Spędzimy tu na tyle dużo czasu, że każdy będzie mógł spokojnie oddać się swojej ulubionej czynności, czyli fotografowaniu. Równie nieśpiesznie będziemy poznawać tajemnice Wadi Rum, uważanej za najpiękniejszą pustynię na świecie. Jako że jest to wyprawa fotograficzna, będziemy odwiedzać najpiękniejsze miejsca w porze najlepszego światła, czyli o wschodzie i zachodzie słońca. Fotografowanie jest wtedy znacznie trudniejsze niż w środku dnia, ale nie ma obaw: ze wszystkim sobie poradzisz, a ja Ci w tym pomogę. Zapraszam serdecznie 🙂

Kategorie
Aktualności

Dron Wielkopolska, czyli bardzo zimny wschód

Obudziłem się grubo wcześniej, jak zwykle kiedy mam wstać na wschód słońca. Wstać? A może nie wstać? Kontrast między ciepłym łóżkiem a wściekłym mrozem na zewnątrz przechylał szalę na tę drugą stronę. Prognoza pogody była jednak bardzo precyzyjna: mróz i zero chmur. Na dodatek o tej porze roku wschód słońca przypada mniej więcej na godzinę 8.00 – nie trzeba wstawać o jakiejś barbarzyńskiej 3.30. Nie było argumentów, trzeba było się spionizować. Na szczęście jak już wstanę to włącza mi się tryb wańka-wstańka – nie muszę pić żadnych kaw ani nic konsumować. Od razu ready to action 🙂

Kategorie
Aktualności

Z okazji Świąt

Moi Drodzy,

życzę Wam ZDROWIA, ZDROWIA i jeszcze raz ZDROWIA.

A także bezpieczeństwa i normalności. Nie dajmy się zagrożeniom, które czyhają na nas z różnych stron. Nawet z najgłębszego cienia można w końcu dojrzeć Światło.

Kategorie
Aktualności

Przebłysk nad Bledem

Jezioro Bled to ikona słoweńskiego krajobrazu, takie tamtejsze Morskie Oko. I podobnie jak Morskie Oko, można je fotografować z różnych miejsc. Niektóre położone są wysoko w górach i trzeba się trochę nagimnastykować (głównie za kółkiem) żeby tam dotrzeć. Z takiego właśnie miejsca powstało powyższe zdjęcie. Jak widać „słoneczna strona Alp” nie zawsze jest słoneczna, ale w tym przypadku taka pogoda była atutem. Przewalające się nad górami ciężkie chmury na pewno miały w sobie więcej dynamiki niż błękitne niebo, które kojarzy się zwykle z południową Europą. Wisienką na torcie stały się słoneczne lasery, które na chwilę wystrzeliły na horyzoncie. I tak powstało całkiem przyjemne zdjęcie Bledu, na którym Bled ledwo co widać 🙂

Kategorie
Aktualności

Ostoja Daniela i jeleni

Prowadząc wyjazdy fotograficzne lubię – w miarę możliwości – wyjść czasem poza program i zrobić coś więcej. „W miarę możliwości” oznacza na przykład sytuację kiedy sam prowadzę pojazd i nie muszę negocjować z lokalnym kierowcą. Tak było ostatnio w Szkocji, gdzie miałem przyjemność pomykać „mafijnym” Fordem Tourneo po wąskich asfalcikach i ciasnych zakrętach („mafijność” polegała na tym, że siedzenia z tyłu były skierowane przodem do siebie i można było prowadzić szemrane negocjacje albo grać w pokera – co prawda na plecakach, bo stolika jednak nie było).

Kategorie
Aktualności

Alpy za miedzą

Chcesz wybrać się w Alpy, a nie masz ochoty długo kręcić kółkiem? Jedź w Dachstein – to raptem dwie godziny jazdy na południowy zachód od czeskiej granicy. Znajdziesz tu prawie trzytysięczne szczyty, lodowiec z prawdziwego zdarzenia, gigantyczne jaskinie, dziki płaskowyż, na który nie zapuszczają się nawet lokalni przewodnicy i oczywiście mnóstwo pięknych widoków. Właśnie dla tych ostatnich tam przyjechaliśmy. Podczas naszej „dwualpejskiej” fotowyprawy (Dolomity plus Dachstein) austriackie pasmo było tym drugim – dotarliśmy tu więc od południa.

Żeby urozmaicić przejazd, wymyśliłem, że możemy pokonać słynną Grossglockner Hochalpenstrasse. Nasz bus dzielnie przemierzał górskie serpentyny, łapiąc „oddech” na postojach, na których podziwialiśmy wspaniałe widoki.

Kategorie
Aktualności

Nowe Okfoto

Drodzy Czytelnicy. Panta rhei kai ouden menei, więc Okfoto też rhei i właśnie zmieniło swoje oblicze. Jak „witacz” ustawiłem zdjęcie, które niektórzy z Was też mają w swoim portfolio, a jeśli nie mają to na pewno będą mieli okazję takie zrobić w moim towarzystwie. To Mur Bezingi – ponoć najtrudniejszy wysokogórski trawers w Europie, kulminujący Szcharą (5193 m n.p.m.) – najwyższym szczytem Gruzji. Pasmo to oczywiście Wielki Kaukaz, który fotografowaliśmy już trzy razy podczas naszych gruzińskich fotowypraw.

Przy okazji dodam, że właśnie jestem w trakcie pisania książki o górach świata, która niedługo ukaże się w księgarniach. Kaukaz oczywiście też tam będzie.

Kategorie
Aktualności

Zamek nad Dunajem

Austria znowu się zamknęła, więc otwórzmy ją sobie chociaż zdjęciami. Zapraszam Cię dzisiaj na mały fotospacer po Wachau – pięknym odcinku doliny Dunaju, niecałe sto kilometrów na zachód od Wiednia. To region zamków, wina i pięknych widoków. Z jednej strony zamyka go urokliwe miasteczko Krems an der Donau (na liście UNESCO), z drugiej – słynny klasztor Melk. W samym Wachau za najbardziej malowniczą uchodzi miejscowość Durnstein, ja jednak chciałbym się skupić na niedalekim Spitz: pięknie położonej osadzie będącej kwintesencją regionu. Ma imponująco długą historię: najstarsze wymieniające ją dokumenty pochodzą z 830 r.