Garść zdjęć z jesiennej fotowyprawy do Toskanii. Jesiennej, czyli z brązowymi polami – tym się różni od wiosennej, kiedy są zielone. Trudno powiedzieć, która opcja jest lepsza. Na pewno plusem wrześniowego wyjazdu są przyjemne temperatury: w końcu to jeszcze końcówka lata. W Toskanii zdjęcia robi się łatwo i przyjemnie. Większość plenerów okupujemy sami – zarówno tych najbardziej popularnych, jak i takich, które znamy tylko my (są takie!). Następna Toskania już w połowie kwietnia, a kolejna jesienna – na przełomie września i października. A tymczasem znowu wybieramy się do Włoch. Jutro zaczyna się fotowyprawa alpejska, podczas której Dachstein (to oczywiście Austria) i Dolomity nie będą miały dla nas tajemnic 🙂
Tag: jesień
Rude Rudawki
Dzisiaj kilka zdjęć naszej złotej polskiej…
Za nami fotoweekend w Rudawach Janowickich, czyli górkach tuż przed Karkonoszami (coś jak Gorce przed Tatrami). To jedno z najlepszych miejsc do fotografowania, czy choćby podziwiania, jesiennych pejzaży. Na szczytach są fajne punkty widokowe, w dolinach rzeki malowniczo przepychają się przez kamienie, a całość okraszona jest pięknymi, ciepłymi barwami. Sama radość. Nawet śpimy w atrakcyjnym miejscu – pałacu w Wojanowie, który sam z siebie stanowi świetny plener. To zdecydowanie jeden z moich ulubionych fotoweekendów 🙂

Ostoja Daniela i jeleni

Prowadząc wyjazdy fotograficzne lubię – w miarę możliwości – wyjść czasem poza program i zrobić coś więcej. „W miarę możliwości” oznacza na przykład sytuację kiedy sam prowadzę pojazd i nie muszę negocjować z lokalnym kierowcą. Tak było ostatnio w Szkocji, gdzie miałem przyjemność pomykać „mafijnym” Fordem Tourneo po wąskich asfalcikach i ciasnych zakrętach („mafijność” polegała na tym, że siedzenia z tyłu były skierowane przodem do siebie i można było prowadzić szemrane negocjacje albo grać w pokera – co prawda na plecakach, bo stolika jednak nie było).
A może by tak… uciec na pola?

Cywilizacja, agresja, ryczące maszyny, krzyczący ludzie, wirusy, polityka, chroniczne zmęczenie… Przypuszczam, że każdy może dopisać kilka swoich podpunktów do tej listy.
Proponuję antidotum: przejdźmy się po morawskich polach. Cisza, spokój, dalekie i spokojne pejzaże, sarny ścigające się z zającami, przyroda harmonijnie współistniejąca z człowiekiem.
Pierwszy weekend września (i jego okolice) spędziliśmy w gronie fotografów w takich urokliwościach. Poniżej kilka kadrów z tego wyjątkowego regionu:


