Niewiele krajobrazów tak dobrze wygląda z drona jak te wulkaniczne. Często pagórek z dołu sprawia zupełnie niepozorne wrażenie, a z góry okazuje się mieć krater sugerujący burzliwą przeszłość. Na Lanzarote takich „pagórków” jest cała masa, dlatego wyspa wydaje się być stworzona dla droniarzy. Trzeba tylko uważać na przepisy, czyli nie latać nad parkiem narodowym (a szkoda, bo tam wulkanów jest najwięcej), zbyt blisko lotniska, ani terenów militarnych.
Tag: fotowyprawy
Madera – wszędzie chmury
Fotografowie zazwyczaj lubią chmury – jeśli oczywiście nie leje się z nich deszcz i nie są bezkształtną szarością. Zwykle są one nad nami, ale są miejsca, gdzie łatwo można znaleźć się wśród nich, a nawet wyżej. Do takich miejsc należy Madera – wyspa piękna sama w sobie, a do tego niemal codziennie ozdabiana chmurzastymi spektaklami.
Jeszcze trochę ciepła
Garść zdjęć z jesiennej fotowyprawy do Toskanii. Jesiennej, czyli z brązowymi polami – tym się różni od wiosennej, kiedy są zielone. Trudno powiedzieć, która opcja jest lepsza. Na pewno plusem wrześniowego wyjazdu są przyjemne temperatury: w końcu to jeszcze końcówka lata. W Toskanii zdjęcia robi się łatwo i przyjemnie. Większość plenerów okupujemy sami – zarówno tych najbardziej popularnych, jak i takich, które znamy tylko my (są takie!). Następna Toskania już w połowie kwietnia, a kolejna jesienna – na przełomie września i października. A tymczasem znowu wybieramy się do Włoch. Jutro zaczyna się fotowyprawa alpejska, podczas której Dachstein (to oczywiście Austria) i Dolomity nie będą miały dla nas tajemnic 🙂
Santorini z modelką
Są takie plenery, które lepiej wyglądają, kiedy ustawi się w nich ładnie ubraną damę – na przykład w zwiewnej sukni albo stroju baletnicy (to ukłon w stronę mistrza lamp błyskowych Joe McNally’ego, który ma miły fetysz związany z tym ostatnim). Takim miejscem mogą być lawendowe pola Prowansji, kamienne włoskie miasteczka albo śnieżnobiałe zaułki Santorini. Nie na darmo na tę ostatnią przyjeżdżają panie, żeby zrobić sobie zdjęcie na „Instagrama” – najlepiej w słynnej miejscowości Oia, po odstaniu swojego w kolejce (czasem nawet pół godziny, bo chętnych na kultowe kadry jest wielu).
Tak przynajmniej wynika z raportu jednego z instytutów ONZ: Malta jest najbardziej bezpiecznym krajem na Ziemi jeśli chodzi o ryzyko wystąpienia katastrofy naturalnej (oraz sprawność państwa w radzeniu sobie z takową). Raport nie wspomina nic o walorach fotograficznych tego małego kraju – i bardzo dobrze: nie jest to miejsce oblegane przez pejzażowców, mimo iż oferuje o wiele więcej niż niektóre destynacje z tzw. top listy. Tak naprawdę nie przypominam sobie, żebym podczas którejkolwiek z moich podróży na Maltę spotkał tu jakiegoś „statywowca” (oczywiście oprócz tych z naszej grupy).
Kwintesencja Kirgistanu
Jak sobie wyobrażamy Kirgistan? Główne skojarzenia to góry, step, jurty i konie. Jak widać na powyższym zdjęciu, rzeczywistość w stu procentach odpowiada wyobrażeniom. Oczywiście jest tu całe mnóstwo innych krajobrazów, ale mają wspólne mianowniki: przestrzeń, natura, dzikość i po prostu bezpretensjonalne piękno. Właśnie wróciliśmy z rekonesansu, a plan fotowyprawy już mam w głowie. I cieszę się na wspólne fotografowanie Kirgistanu z Wami w przyszłym roku 🙂
Archipelag Azorów jest częścią Portugalii, ale geograficznie to już głęboki Atlantyk – z Półwyspu Iberyjskiego jest tu znacznie dalej niż choćby na bardziej popularną Maderę. Wyspy są wulkaniczne, co widać na pierwszy rzut oka: co prawda żadna góra tu nie dymi (dymy są za to w innych miejscach), ale zielonych gór o podejrzanie stożkowatych kształtach nie sposób przeoczyć.
Paski z góry
Dzisiaj na okfoto zdjęcie z Ponidzia. Spędziliśmy tu uroczy weekend w grupie fotografów. Dynamiczna pogoda, miłe towarzystwo, piękne widoki – mieliśmy wszystko czego potrzeba żeby dobrze spędzić czas.
Spacer pod bąbelkami
Jaskinie lodowe to jeden z hitów zimowej Islandii. Do tego stopnia, że rozwinął się wokół nich podobny przemysł jak przy Kanionie Antylopy w Arizonie: kolejne grupy turystów wsiadają do busów 4×4, którymi dowożone są do wylotu, a następnie wędrują lodowymi korytarzami. Na szczęście odbywa się to w wolniejszym tempie, niż u Nawahów, poza tym jaskiń jest kilka i nie wszyscy gromadzą się w jednej.
Zorze nad Norwegią
Właśnie wróciłem z norweskiego maratonu – zabrał mi łącznie około pięciu tygodni. Było tam wszystko: zima jak z baśni, bezśnieżna jesień (kilka godzin po ww. zimie), znowu zima, słońce, śnieg, deszcz, czyli jak to na wybrzeżu: bardzo dynamicznie, czyli fotogenicznie.
Odprysk cyklonu
Zima to pora silnych wiatrów na Atlantyku. Podczas mojej wizyty w Kornwalii wiało całkiem konkretnie: w zachodnie wybrzeże Europy uderzył jeden z najsilniejszych cyklonów w historii. Oberwało się głównie Irlandii i Szkocji – odwołane loty, zamknięte szkoły i tak dalej. Na południowym zachodzie Wielkiej Brytanii było relatywnie spokojnie – jeśli spokojem nazwać kilkunastometrowe fale i zdradzieckie powiewy na klifach.
Władca Duchów (w mocnym punkcie)
Kiedyś byłem zafiksowany na górze Chan Tengri (7010 m n.p.m.) w Tien-Szanie. Koniecznie chciałem na nią wejść. Jest to jeden z najpiękniejszych szczytów świata – wygląda jak piramida, podobnie jak Alpamayo w Andach, K2 w Karakorum, czy Shivling w Himalajach. Jego nazwę tłumaczy się jako Władca Duchów albo Pan Nieba. Na szczęście nie udało mi się urzeczywistnić tych planów – moje wysokogórskie kompetencje są jednak trochę za niskie i różnie by się to mogło skończyć…












